Możesz dokonać wpłaty darowizny poprzez system PayPal
Hope comes to the man with the second man...
My life is Cystic fibrosis!
and lungs transplantation is now my only hope ...
March 10 2009 is the date of the special for me.
I was qualified for lung transplantation in Vienna and from then on I began to dream a dream of a better life.I decided that must be fulfilled, did anything can happen when the head full of dreams?I believe that so ....
Der Internet User,
My name's Renata, You can call me Rena. Welcome to my web-site. I need your help....
Cystic fibrosos has destroyed my lungs. In my country of Poland a double lung transplant is not available and my only hope and rescue is a Clinic in Vienna (AKH).
The transplant lungs alone cost 120 000 euros! Any amount placed in my account will help. Please help to save my life! Thank you for your generous heart....
Zmagam się z MUKOWISCYDOZĄ- ciężką, genetyczną chorobą, każdego dnia już 27 lat....
Chyba mogę napisać, że "już 27 lat" , biorąc pod uwagę statystyki,jakie się podaje odnośnie dożywanego wieku z tą chorobą w Polsce. Bardzo wielu moich przyjaciół chorych na mukowiscydozę w różnym wieku, dawno odeszło i wciąż odchodzi pozostając w wielu sercach i pamięci. W obliczu tak poważnej, genetycznej choroby, to chyba mój sukces że żyję i trochę szczęścia, albo "łaskawsza" postać choroby a może nawet wszystko razem. To także powód do radości moich najbliższych, że wciąż, przy ich ogromnej pomocy, jestem z nimi oraz lekarzy przede wszystkim dr. Pogorzelskiego, który czuwa nad moim stanem zdrowia do dzisiaj a także dr. Żebraka i dr. Zybaczyńskiego ( z Nowej Dęby), którzy sprawując opiekę medyczną nade mną gdy byłam jeszcze dzieckiem, na pewno w znaczącym stopniu wpłynęli na mój obcecny stan zdrowia.
Od dziecka bardzo dużo chorowałam i to rodzice najbardziej o mnie walczyli i nauczyli mnie dbać o siebie i szanować swoje życie. Od kiedy dorosłam przejęłam odpowiedzialność za leczenie. Bardzo pragnęłam samodzielności i kontrolowania choroby po swojemu. To dawało mi namiastkę poczucia, że kontroluję swoje życie, że tak wiele zależy ode mnie samej. Często się buntowałam ale przy ogromie poczucia niesprawiedliwości nigdy jednak nie przestałam się leczyć i walczyć o swoje życie. Nie przestałam marzyć i wierzyć w swoje lepsze dni i w to,że marzenia się spełniają a to dodawało mi siły w chwilach najcięższych....
Człowiek, który jest tak bardzo chory przewlekle, którego dzieciństwo i wiek nastoletni tak na prawdę podporządkowany jest nieustającym wysiłkom o utrzymanie jak najlepszego stanu zdrowia, ma tak na prawdę bardzo często dosyć zmagania się z takim trudem życia. Chwile załamania czy zwątpienie w celowość leczenia to normalne, ludzkie odczucia, ale właśnie, czyż to nie świadomość śmierci pobudza najbardziej do życia i do walki o nie??? do walki o to, aby wykradać chwile radości i poczucie odrobiny szczęścia, normalności, spełnienia i doświadczenia jak najwięcej? Ja myślę, że tak! Właśnie najbardziej w świadomości zagrożenia zdrowia i życia człowiek dostrzega, jak wielkim darem jest życie i każdy kolejny dzień.
Moją jedyną szansą już teraz, na dalsze życie pełne nadzieji na lepsze dni, jest tylko PRZESZCZEP PŁUC, ponieważ obecnie moje życie to trudne istnienie, które kręci się tylko wokół choroby i walki o to, aby głębiej oddychać...Ciężko jest przestać myśleć o tym,że jest się tak bardzo chorym na takim etapie choroby, kiedy na każdym kroku , każdego dnia, przy najprostszych czynnościach, daje ona o sobie znać zawężając funkcjonowanie do ścian własnego domu i nierzadko do własnego łóżka...
Drogi Internauto, zaistniałam tutaj po to, żebyś mi pomógł....
Piszę to wszystko, właśnie dla Ciebie i bardzo się cieszę, że trafiłeś na moją stronę. Poznajmy się... mam na imię Renata, albo po prostu Rena:) WITAM Cię na tej stronie bo prawda jest taka,że bardzo potrzebuję Twojej pomocy i wierzę, że nie przejdziesz obok mnie obojętnie....Musisz wiedzieć, że opowiadnie o sobie, jest dla mnie trudne, także czymś nowym i nigdy bym nie pomyślała, że w taki sposób będę się musiała ratować. Sytuacja, w jakiej się znalazłam, okazała się niestety patowa. Musiałam Wam powiedzieć, że JESTEM....I POTRZEBUJĘ WASZEJ POMOCY.... chociaż wymaga to ode mnie przełamywania non stop oporów przed mówieniem o sobie i dużej części z mojego życia, to jednak to robię, żeby spełnić swoje najważeniejsze teraz marzenie......marzenie, by oddychać tak samo swobodnie jak Ty i cieszyć się drobiazgami życia codziennego.....
MUKOWISCYDOZA- na którą jestem chora, jest genetyczną chorobą, która z upływem czasu , pomimo intensywnego leczenia objawowego wyniszcza cały organizm. U każdego chorego te spustoszenia w organiźmie przebiegają z różnym nasieleniem i rozciągają się w różnym, dla każdego z nas czasie. Najdotkliwsza staje się przewlekła niewydolność oddechowa. Stopniowe, ale trwałe i nieodwracalne uszkodzenie płuc, prowadzi do niedotlenienia organizmu, tworząc w ten sposób coraz to większe ograniczenia w codziennym funkcjonowaniu. Koniecznością staje się przewlekła tlenoterapia, początkowo tylko nocą a wraz z zaawansowaniem uszkodzenia płuc i zaostrzeniami choroby- także w ciągu dnia, aż dochodzi do momentu, kiedy bez koncentratora tlenu nie można żyć, jednak organizmu nie da się zbyt długo w taki sposób oszukiwać....
PRZESZCZEP PŁUC-
TERAZ TO JEDYNA NADZIEJA I SZANSA DLA MNIE NA DALSZE,
NORMALNE ŻYCIE...
W Polsce operacje przeszczepu płuc w mukowiscydozie nie są jeszcze wykonywane, pomimo tego, że np. Klinika w Zabrzu przeprowadza transplantację płuc w przypadku innych schorzeń płuc. Do tej pory nie przeszczepiono ani jednego pacjenta z mukowiscydozą w Polsce, dlatego jedynym ratunkiem dla mnie jest klinika w Wiedniu. Być może w przyszłości się to zmieni i chorzy na Mukowiscydozę nie będę zmuszeni szukać pomocy poza granicami naszego kraju.... Oby tak się stało, bo kto z chorych nie chciałby być otoczony właściwą opieką medyczną we własnym kraju? Do tego jednak, potrzebny jest czas a ja już tego czasu nie mam zbyt wiele......
10 marca 2009 roku - to data szczególna dla mnie...Zostałam zakwalifikowana przez wiedeńskich lekarzy do przeszczepu płuc i wiąże się to z ogromnymi kosztami- na samą operację jest potrzebne ok 120- 150 tyś euro! Na dzień dzisiejszy, po wielu trudach i staraniu się o sfinansowanie operacji przez NFZ, dostałam decyzję że Polski Fundusz Zdrowia pokryje koszty mojej operacji za granicą. Po wpłaceniu wymaganej przez Klinikę w Wiedniu zaliczki, zostanę umieszczona na aktywnej liście biorców i będę czekać z niecierpliwością na dar nowego życia. Mój pobyt w Wiedniu i leczenie związane z przeszczepem płuc, na który czekam z tak ogromnym utęsknieniem, będzie niestety obciążony ogromnymi kosztami, dlatego PROSZĘ za pośrednictwem tej strony O WSPARCIE mojej walki o powrót do zdrowia, również WAS....
Kochani, jeżeli zechcecie pomóc akurat mi, z całego serca Wam za to dziękuję!
z pozdrowieniami, Renata Cysek
Kilka słów po ponad roku istnienia tej strony...
Chciałabym, żeby słowo" mukowiscydoza" nie zastanawiało, a cóż to takiego, sorry ale nie wiem o co chodzi, na czym to w ogóle polega? a co to za choroba w ostateczności...
"Na marginesie" swojego życia, w kwietniu ubiegłego roku, gdy mój stan zdrowia tak diametralnie zaczął się pogarszać, wydawało mi się że już nic nie jest w stanie zaabsorbować mnie na tyle, żeby przynosiło mi chociażby najmniejszą radość czy satysfakcję bo życie po prostu zaczęło samo w sobie mnie cholernie męczyć. Brak funduszy na przeszczep płuc dolewał oliwy do ognia. I wtedy właśnie spontaniczną decyzją( właściwie nie moją), pojawiła się realizacja projektu pt. www.renata.grasoft.pl . Początkiem, nie byłam sobie w stanie wyobrazić siebie w roli osoby uzewnętrzniającej swoje słabości, piszącej o sobie i proszącej o pomoc a co dopiero odnaleźć w tym środek na przetrwanie i odzyskanie siły do życia. Dzisiaj sporo się zmieniło, moje myślenie zatoczyło krąg i doszło do punktu w którym, pragnienie ratowania własnego życia stało się moją obsesją:). Po drodze przekonałam się też, że jeśli pisanie jest tylko marnym dodatkiem albo niepasującą ozdobą człowieka, rzadko używaną,z konieczności która koślawo na dodatek wychodzi i ogranicza się skąpym słownikiem, to przekazać drugiemu człowiekowi za pomocą słów, do tego na stronach www dokładnie swoje emocje, jest mega trudne...
Moja strona powstała przecież, aby poprzez dotarcie do Was- dodawać mi nadziei i wiary w to ,że z pomocą dobrych Aniołów tych na ziemi i tych w niebie, wszystko staje się realne i świadomości, że człowiek potrzebuje pomocy bliźniego bo sam dla siebie nie jest w stanie być sterem, żeglarzem i okrętem...
Dziękuję za pomoc moim Aniołom!:)
Rena
aktualizacja. 21 maj, 2010rok.
Make a Donation- Number of account
Name of our Association-Polish Society Against Cystic Fibrosis:PTWM Bank: PKO BP S.A.O/Rabka-Zdrój Department of bank: O/Rabka-Zdrój City: Rabka-Zdrój Number of department: SWIFT: BPKOPLPW Number of account: [EUR]IBAN PL 84 1020 3466 0000 9802 0007 0128
IMPORTANT!!
PLEASE, REMEMBER "for Renata Cysek"
Thank You!
PODZIĘKOWANIA DLA DARCZYŃCÓW
Pragnę podziękować WSZYSTKIM z całego serca, za okazywaną mi pomoc.
UWIERZCIE...JESTEM...DZIĘKUJĘ...
I...
POTRZEBUJĘ WASZEJ POMOCY CAŁY CZAS....
Dziękuję firmie GRASOFT za stworzenie dla mnie tej strony, bo od niej się wszystko zaczęło....
NFZ opłaci zabieg przeszczepienia mi płuc w AKH w Wiedniu ale cały czas proszę Państwa o pomoc, ponieważ moje leczenie po przeszczepie płuc będzie wymagało dużych nakładów finansowych przez całe moje życie ( leki, konsultacje w Wiedniu). Jeśli Państwo chcecie mieć pewność, że Wasze wpłaty darowizny dotarły na moje subkonto w PTWM podaję numer tel. do sekretariatu ( 0-18 267-60-60 w.331; 342)
Ja nie mam możliwości sprawdzenia od kogo z Państwa wpłynęła pomoc dla mnie i tym samym, nie mam takiej szansy, aby każdemu z Państwa indywidualnie podziękować gdyż istnieje ochrona danych osobowych. Mogę tylko zapewnić, że dla mnie i dla mojej rodziny KAŻDA WPŁATA JEST CENNA bo na wagę mojego życia i za to serdecznie DZIĘKUJEMY!!!
Można się ze mną skontaktować poprzez Kontakt do mnie na mojej stronie. Będzie mi miło i na pewno odpowiem na każdy e-mail.